-...ale musimy jej o tym w końcu powiedzieć James!-Powiedziała Anna
- Rozumiem to An,ale jak ty to sobie wyobrażasz?! - James nie dawał za wygraną,nie może pozwolić swojej żonie zrobić to teraz. Musi poczekać na odpowiedni moment.
- No nie wiem,ale ona musi wiedzieć!Ma już szesnaście lat,rozumiesz?! - Anna też nie zamierzała dać za wygraną.Ona musi się dowiedzieć.
- An,rozumiem to,ale jak mam jej to powiedzieć? ''Carol słuchaj nie jesteśmy twoimi rodzicami,zostałaś adoptowana,jesz jeszcze te kanapki?'' - Powiedział James ze złością,ale jego mina zmieniła się gdy do kuchni weszła zapłakana Carol. Anna i James od razu podnieśli się ze swoich krzeseł i wbili swój zdziwiony i przerażony wzrok w swoją kochaną córeczkę.
- Carol!Spokojnie zaraz ci wszystko z mamą wyjaśnimy tylko nie krzycz i usiądź z nami dobrze? - Zaczął James spokojnie aby im nie uciekła. Czuł się winny że to przez niego i w tej chwili dowiedziała się o tym że jest adoptowana.Chciał jej powiedzieć ale nie teraz. A przez jego nie uwagę dowiedziała się tego właśnie dzisiaj.W dniu kiedy 16 lat temu ją adoptowali. Była wtedy taka mała,bezbronna i krucha. Jego rozmyślania przerwała odpowiedź jego córki :
- Usiądę z wami,ale macie mi powiedzieć wszystko co wiecie!A nie tyle ile powinnam wiedzieć. - Nie krzyczała ani już nie płakała. Mówiła spokojnie,tak jak to ona. Zawsze była spokojna i mało kiedy krzyczała chyba że coś naprawdę ją wkurzyło. Carol usiadła naprzeciwko ''rodziców'' i czekała na to co mają jej do powiedzenia. Anna spojrzała na swojego męża,westchnęła i zaczęła mówić :
- A więc dobrze. Adoptowaliśmy się 4 sierpnia 1997 roku. Miałaś wtedy tylko 4 miesiące. Staraliśmy się wtedy o dziecko ale nie mogłam zajść w ciążę.Poszliśmy wtedy do domu dziecka,a gdy cię zobaczyliśmy nie chcieliśmy już nikogo innego tylko ciebie.Podbiłaś nasze serca gdy tylko cię zobaczyliśmy. Twoi rodzice oddali cię do adopcji kiedy miałaś 2 miesiące. Nazywali się Gin i Sebastian Wroth. Byli młodzi mieli nie więcej niż 22 lata. Wiemy że byli czarodziejami czystej krwi,tak samo jak my.Niestety nic więcej o nich nie wiemy. Nie było do nich adresu,nic. Nie wiemy też czy żyją. - Kiedy Anna skończyła swój smutny wzrok wbiła w Carol to samo zrobił James.Zapadła cisza,podczas której w głowie Carol kotłowało się wiele myśli.
Kim byli jej prawdziwi rodzice?Dlaczego ją zostawili?Czy coś im groziło?Czy żyją jeszcze? Te i wiele innych myśli kotłowało jej się teraz w głowie.Musiała sobie wszystko poukładać.Ale mimo to że nie wiedziała co zrobić wiedziała jedno. Prawdziwi rodzice ją zostawili a oni dali jej szczęśliwe dzieciństwo i kochają ją tak jakby była ich córką. Ona też ich kocha i nie może pozwolić im myśleć że ich teraz nienawidzi. Będzie trudno jej się z tym pogodzić ale musi spróbować żyć tak samo jak wcześniej. Jakby nic się nie stało. Tym razem jej rozmyślania przerwała cicha odpowiedź jej ojca :
- Rozumiem jeśli nie chcesz nas znać i nas nienawidzisz bo żyłaś w kłamstwie przez 16 lat..-Nie dokończył bo Carol podniosła się z krzesła i przytuliła ich przez stół mówiąc i cicho szlochając :
- Kocham was,mimo że to przede mną ukrywaliście.To wy mnie wychowaliście i daliście mi wspaniałe dzieciństwo.Nigdy was nie znienawidzę,nigdy.Ale musze się z tym oswoić.- Kiedy to mówiła z jej oczu płynęły łzy tak samo jak z oczu Anny. James i Anna równo powiedzieli :
- My też cię kochamy córciu.
Carol wspominając to zatrzymała się i zaczęła płakać.Wspominała też swoje wspaniałe dzieciństwo i to jak wspaniałych ma rodziców.Czy to biologicznych czy nie.
_______________________________________________________________
Troche ckliwe ;-; nie lubie takich ale coś musiało być.
Super... Teraz mnie zaciekawiłaś. Na razie nie mogę nic więcej napisać, wiec czekam na kolejny rozdział. ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę weny ;*
http://victoria-baker-gordon.blogspot.com/
Hm... rozdział bardzo fajny, dobrze że w pierwszym rozdziale nie napisałaś wszystkiego tworząc tym samym nutkę tajemnicy. Mam nadzieję, że rozdziały będą dłuższe. ;)
OdpowiedzUsuńNa pewno będę zaglądać.
Ciekawy wątek ;D Lekko tajemniczy rozdział. Czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuńMasz kilka problemów z interpunkcją (brakuje przecinków), ale po za tym nie robisz błędów :)
Pisz szybciutko, czekam :D
Zaczarowanaa
Faaajne :-D Super że postawiłaś na coś innego,dopiero teraz zauważyłam jak mi się Dramione znudziło...:-D Rozdział ciekawy i tajeeemniiczy ( buahahah xD) Na początku myślałam że to o zwykłej dziewczynie,a tu proszę czysta krew :-D Czarodziejka czy charłak? *.^ No to dopisuję się do obserwatorów i czekam na kolejny rozdział :*
OdpowiedzUsuńA no i zapraszam do mnie na 5 rozdział :-D
Fajny, ciekawy, czytam dalej <3
OdpowiedzUsuńhttp://dzienniklunyblack.blogspot.com/